Łukasz Ignasiński – wywiad

1. Czy od najmłodszych lat chciał Pan zostać aktorem, czy raczej ta decyzja dojrzewała przez lata?

Łukasz Ignasiński – Nie wiem, czy od dziecka chciałem zostać aktorem. Na pewno w wieku pięciu czy sześciu lat nie było jeszcze w moich planach zawodu aktora, ale mimo wszystko on się pojawił dość szybko. W klasach 1-3 pamiętam, jak uczyłem się wierszy, bo recytacja była obowiązkowym punktem nauczania początkowego i wtedy stwierdziłem, że jest to bardzo fajne. Jednak pierwszy raz oficjalnie powiedziałem, szerokiemu gronu, że chcę zostać aktorem będąc w czwartej klasie, gdy udzielałem wywiadu do gazetki    szkolnej i padło tam pytanie, o przyszłość.

2.     Występuje Pan głównie w teatrze, ale można było Pana zobaczyć również w serialach. Jaka jest różnica między występem w teatrze, a grą przed kamerami?

Ł. I –Różnica jest diametralna! Do występu w teatrze przygotowujemy się około 2 miesięcy przed premierą i to jest proces dość długi i żmudny. Są najpierw próby przy stoliku z tekstem, później już na scenie. Natomiast do filmu tekst dostajesz na maila i uczysz się go w domu. Później jedziesz na plan, wszyscy tam mają swoje zajęcia, więc można powiedzieć, że nikt na Ciebie nie zwraca specjalnie uwagi. Przed nagraniem spotykasz się z kolegami z planu, żeby przećwiczyć scenę, później przychodzi reżyser i mówi, jaką ma wizję do tej sceny. Następnie robi się jedną próbę bez włączonych kamer. Później podczas nagrywania powtarza się tę scenę kilka razy, w zależności od potrzeby i na tym koniec.

3. Jak wygląda praca na planie serialu / filmu?

Ł.I – Jeżeli chodzi o seriale, które są wieloodcieniowe i transmitowane codziennie, czy   kilka razy w tygodniu, to jest produkcja, jak w fabryce i nie ma tam czasu na jakieś rozdrabnianie się czy zastanawianie nad graną postacią. Dostajesz tak naprawdę maila, w którym masz wszystkie informację i przyjeżdżasz od razu na plan, żeby nagrywać. Natomiast w filmach jest trochę inaczej. Jest jakiś czas, kiedy  aktorzy rozmawiają z reżyserem, szukają postaci i historii, którą zaprezentować mają widzowi. Praca na planie, nieważne, czy filmowym, czy teatralnym polega tak naprawdę na czekaniu. Taka praca uczy cierpliwości, bo np. miałeś nagrywać scenę o godzinie 14, a jest już 16, makijaż zaczyna spływać, jest gorąco, bo jest lato, a odgrywamy jakieś sceny jesienne czy wręcz zimowe. I mimo tego wszystkiego musisz cierpliwe czekać na swoją kolej. Myślę, że widzowie nie zdają sobie z tego sprawy często, z tego zaplecza. Bo film to nie tylko pięknie odegrane sceny i wspaniała historia, to trudna praca, która wymaga cierpliwości i jest tak samo męcząca jak każdy inny zawód. Oczywiście jak są fajni ludzie, to praca idzie znacznie lepiej i przyjemniej.

4. Czy po zakończonej produkcji oglądał Pan siebie w telewizji?

Ł.I – Szczerze mówiąc, tak naprawdę to oglądałem siebie kilka miesięcy później. Wiem, że rodzina i znajomi oglądali od razu. Ale jak już siebie obejrzałem, to powiem, że to zabawne widzieć siebie na ekranie telewizora, ale to jest bardzo dobre, bo coś takiego rozwija i motywuje do dalszej pracy nad warsztatem aktorskim.

5. Czy ma Pan jakąś rolę na swoim koncie, która szczególnie zapadła Panu w pamięć?

Ł.I – Nie pierwszy raz odpowiadam na takie pytanie. Jednak ja się przywiązuję na jakiś czas do określonej roli. Mam do nich jakiś sentyment, ale to jest taki zawód, że gdybym cały czas myślał o tym, co zrobiłem, to chyba bym stał w miejscu. A chodzi o to, żeby cały czas się rozwijać. Trudno jest powiedzieć, która rola była najlepsza, bo to cały czas się zmienia. Jednak jest kilka produkcji, zwłaszcza teatralnych, do których mam sentyment ze względu na ludzi, z którymi wtedy pracowałem. Każda rola jest inna i do każdej przygotowuje się tak samo, są oczywiście produkcje ważniejsze/ większe, gdzie mam świadomość, że widz ma duże wymagania i oczekiwania, ale to, że zagram Hamleta nie oznacza od razu, że będzie to moja rola, którą chętnie będę wspominał.

6. Praca aktora jest bardzo wymagająca, Pracuje Pan czasami nad dwoma projektami. Z jednej strony jest to fascynujące i sprawia przyjemność, ale czasem trzeba odpocząć. Co Pan wtedy robi? Jaki jest Pana przepis/ recepta na chwilę oddechu?

Ł.I –To jest bardzo różnie. Czasami trudno jest oddzielić pracę od życia codziennego i jeszcze znaleźć chwilę, żeby odpocząć. Praca nad postacią jest procesem wręcz permanentnym, bo nawet myjąc zęby czy idąc do sklepu zastanawiam się nad graną przeze mnie postacią. Kiedyś myślałam, że oglądanie filmów czy czytanie książek, które miały mi poszerzyć wiedzę na temat mojej postaci są moją chwilą relaksu, ale potem zrozumiałem, że to część mojej pracy. Nie robię tego dla przyjemności, bo normalnie bym nie sięgnął po np. tę książkę czy film. Teraz jak ktoś do mnie dzwoni, żebyśmy gdzieś wyszli, to mówię, że nie mogę, bo pracuję, mimo, że oglądam film. Dla przyjemności to lubię obejrzeć jakiś „głupkowaty” film, przy których nie trzeba myśleć, kino akcji, które nie ma jakieś głębi psychologicznej, które mogę oglądać leżąc na kanapie bez specjalnego zaangażowania.

7.  Ma Pan jakieś swoje ulubione tytuły filmowe, reżyserów?

Ł.I – Lista ulubionych filmów jest bardzo długa. Bądźmy szczerzy, nie ma jednego reżysera czy jednego najlepszego filmu. Trudno by mi było skompletować najlepszą dziesiątkę. Może zamknąłbym się w setce, ale to byłoby jak wybieranie gości na wesele. Mogę powiedzieć, że takim moim  symbolem, jest film „Oldboy” z 2003 roku reżysera Park Chan – Wook’a.

8. Teatr telewizji, wydaje się doskonałym połączenie filmu i teatru. Jak pracuje się nad taką produkcją? Jak Pan wspomina pracę nad „Górą Góry”?

Ł.I – Pracę nad tą produkcją wspominam bardzo dobrze. Jednak to wszystko zależy,od tego jaki to jest rodzaj teatru telewizji. Czasem przenosi się dosłownie przedstawienie na ekran telewizyjny, ale akurat „Góra Góry” był trochę inny. To było raczej jak kręcenie filmu, bo nagrywaliśmy również sceny w plenerze. Jednak nie ma czegoś takiego, co połączyłoby teatr i film, to są dwie różne kwestie. One mogą się jakoś uzupełniać i współgrać ze sobą.

9. Czy praca na planie filmowym lub na scenie jest dla Pana stresująca? Jak sobie Pan z tym radzi?

Ł.I – Oczywiście zawód aktora jest tak samo stresujący jak inne zawody, zwłaszcza w XXI wieku, kiedy jest taki wyścig. Pojawia się trema, która czasem paraliżuje, a innym razem mobilizuje. Jednak w momencie nagrania czy występu nie ma na nią miejsca. Wychodzisz na scenę i zaczynasz grać, a to uczucie zdenerwowania, samo gdzieś znika. To tak jak z piłkarzami. Każdy ma wobec nich jakieś oczekiwania, ale kiedy są na meczu, to wychodzą i grają, bo inaczej staliby sparaliżowani na boisku i to samo jest z aktorem. Są oczekiwania i trzeba wyjść i stawić im czoła.

Zdjęcie z Interentu,eu.teatr.torun.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s