IF I STAY

Reżyser: R.J Cutler

Scenariusz: Shauna Cross

Muzyka: Heitor Pereira

Gatunek: melodrama

Opis:

Mia Hall (Moretz) jest młodą, skromną i niezwykle utalentowaną dziewczyną. Adam Wilde (Blackley) to buntownik, samotnik i wschodząca gwiazda rocka. Jest jeszcze ktoś Kate Hall ( Enos) i Denny Hall (Leonard), czyli wyluzowani rodzice Mii z rockową przeszłością. Nie można zapomnieć o najmłodszym bohaterze – Taddy – brat i największy wielbiciel talentu siostry. Mia staje przed najtrudniejszym wyborem w swoim życiu. Podążać za marzeniami, czy pójść drogą miłości. Każdy wybór wydaje się być niewłaściwy. Przez tragiczny wypadek bohaterka nie tylko będzie musiała podjąć trudną decyzję dotyczącą przyszłości, ale i dokona wyboru między życiem i śmiercią. Po której stronie zostanie?

Na początek chcę zwrócić uwagę na błędne tłumaczenie tytułu filmu – „If I stay” według mnie bardzie odnosi się do słów „Jeśli/Jeżeli zostanę” niż „Zostań jeśli kochasz” zwłaszcza, że tematyka filmu odnosi się do wyboru między życiem a śmiercią.

Można powiedzieć, że „Jeśli zostanę” jest filmem dla nastolatek, bo spełnia pewien schemat takiego gatunku. Mia jest skromna, niezauważalna i utalentowana, Adam to przystojny buntownik, na którego polują setki dziewczyn. Oczywiście jak to zawsze bywa w takich filmach zakochują się w sobie. Nie jest to jednak prosta i łatwa miłość. Ale czy taka w ogóle istnieje? Jak zawsze początkowo są w sobie szaleńczo zakochani, spędzają razem każdą wolną chwilę. Później zaczyna pojawiać się zazdrość i brak porozumienia między nimi i znajomymi ukochanego. To prowadzi to coraz większych problemów i ostatecznie rozstania.

Nie jest to jednak historia jak w filmie „L.O.L” w reżyserii Lisy Azuelos. W „If I stay” poza młodzieńczą miłością mamy do czynienia z czymś znacznie ważniejszym. Walką o siebie, o swoje marzenia i życie. Jest to najtrudniejsze starcie z jakim człowiek ma do czynienia. Jak dokonać wyboru między szczęściem i miłością, a swoją karierierą i spełnieniem marzeń? Nigdy nie będziesz mieć pewności, że dokoanłeś dobrego wyboru. Zawsze będziesz mieć  z tyłu głowy pytanie, co jeśli… A co jeśli musisz dokonać wyboru między życiem  a śmiercią? 

Pięknie całe życie i trudne wybory podsumowała Kate Hall – życie to jeden wielki śmierdzący bajzel. Nie ma nikogo normalnego, a każdy związek jest trudny! W życiu zawsze musisz dokonywać wyboru. Raz coś wygrywasz, a raz coś przegrywasz.  A to czy przeżyjesz zależy tylko od ciebie i od twojej silnej woli.

Motyw życia jako duch przypomina mi historię z filmu „ Jak w niebie” w reżyserii Marka Watersa czy też „Nawiedzona narzeczona” w reżyserii Jeffa Lowella. Tak samo jak w przypadku „Jak w niebie” tak i tutaj główna bohaterka trafia w stan pomiędzy życiem a śmiercią przez wypadek samochodowy. W ty momencie Mia rozpoczyna ciężką i wyczerpującą walkę o życie. Przytłacza fakt, że straciła wszystkich z najbliższej rodziny – matka ginie na miejscu, ojciec chociaż jest w najlepszym stanie umiera podczas operacji. Taddy mimo podobno stabilnego stanu również umiera przez krwiaka w mózgu. I jak tu żyć? Jak odnaleźć sens i chęć. Z pomocą przychodzi dziadek i były chłopak Adam.

Dziadek choć jest załamany utratą syna i swoich bliskich liczy na to, że jego wnuczka przeżyje. Pragnie, żeby odnalazła siłę do walki, ale zdaje sobie sprawę, że nie ma do czego wracać. Daje jej, choć brzmi to zaskakująco, możliwość odejścia – „zrozumiem to”.

Adam natomiast nie daje jej takiej możliwości. On robi wszystko, żeby Mia wróciła do życia. Zrozumiał błąd, zrozumiał, że to ona jest jego całym życiem. Chce z nią spędzić resztę życia i może zrezygnować ze swojej kariery dla niej. Oczywiście można powiedzieć, że jest to pewien schemat. Adam jest typowym amantem, który po czasie docenia co stracił. Może śmieszyć, że zrozumiał to dopiero po tragicznym wypadku, ale przez to jest prawdziwie. 

Nie ma co się okłamywać. W miłości tej realnej, a nie filmowej zawsze tak jest. Albo są trudne początki albo zaczyna się psuć po jakimś czasie lub jedna ze stron zostaje zdradzona. Nigdy nie jest łatwo i beztrosko. Przetrwają najsilniejsi, czyli ci, którzy dokonają właściwych wyborów.

Akcja „Jeśli zostanę” toczy się w ciągu jednego dnia w szpitalu. Taka sceneria już sama w sobie przytłacza widza, a co dopiero tematyka. Bohaterkę co jakiś czas nawiedzają wspomnienia. Niestety ten zabieg filmowy nie jest zrealizowany zbyt dobrze. Momentami przejścia między poszczególnymi scenami są niejasne. Raz jesteśmy świadkami zdarzeń dziejących się tu i teraz, a chwilę później bez konkretnego przejścia zaczyna się akcja z przeszłości. Jest to pewnym utrudnieniem dla widza. Kilka razy takie łączenia w filmie wyszły całkiem dobrze, ale należało to do rzadkości. Poza tym motyw związku Adama i Mii nie był zbyt jasny. Twórcy pozwalają nam śledzić ich szczęśliwy związek, ale jednocześnie widzimy ich w szpitalu i czujemy, że coś jest nie tak. Pytanie co się wydarzyło w międzyczasie? Dopiero  później odkrywamy, że się rozstali.

Motyw obserwowania wydarzeń będąc między życiem a śmiercią nie jest nowością. Pojawiał się już w kilku różnych filmach. Nie tylko w tych, o których wspomniałam. Skoro jest on znany, to szkoda, że nie został zbyt dobrze zrealizowany. Wystarczyło tylko, żeby twórcy zrobili  kilka więcej dobrych przejść, co ułatwiłoby widzowi „przechodzenie” między rzeczywistością a przeszłością.   

Najważniejszym elementem filmu była muzyka. Wspaniała i zaskakująca. Delikatna, emocjonalna i pełna uczuć. „Jeśli zostanę” jest historią o miłości nie tylko między ludźmi, ale i miłością do muzyki. Dlatego cieszy fakt, że jest ona tak ważna i znacząca w filmie. Podoba mi się połączenie klasyki i rockowego brzmienia. Muzyka w tym wypadku łączy ludzi i pokolenia. To ona sprawia, że odbiór dzieła jest jeszcze bardziej emocjonalny dla widza. 

Film mimo kilku wad, które utrudniają relację między nim, a widzem, jest godny polecenia. Gra aktorska jest przeciętna. Nie są oni nadzwyczajni jednak bardzo emocjonalni. Zwłaszcza dziadek – wyjazd z Mią na egzamin, rozmowa z nią, gdy jest w śpiączce, śmierć syna. A to przyciąga widza. Z jednej strony jest to młodzieżowa opowieść o miłości, ale z drugiej jest filmem o ważnych i trudnych wyborach. Jest pokazaniem jaki Los jest nieprzewidywalny. Opowiada o tym, że tak naprawdę niczego nie możemy być pewni i nie zawsze wszystko zależy od nas.

„Jeśli zostanę” przez prawie 100 minut utrzymuje widza w niepewności. Nikogo nie powinien zdziwić fakt, że dzięki muzyce coś się zmienia w stanie zdrowia bohaterki. Dopiero w ostatnich sekundach coś się dzieje, ale jest to niejednoznaczne. Mia otwiera oczy, widzi zamazany obraz …. i koniec. Czy Mia wróciła do życia na dobre? Było to tylko chwilowe przebudzenie? Wyjedzie do Nowego Jorku? Jak będzie wyglądało jej życie bez najbliższych. Powstaje wiele pytań, ale nie dostajemy na nie odpowiedzi.

Link do „If I stay” ———>

zdjęcia z ogólnie pojętego źródła wiedzy, czyli google.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s