Spectre

Powiem szczerze, że do wtorku (10.11) nie oglądałam żadnej części z Jamsem Bondem. Może źle piszę, podjęłam próbę obejrzenia „Casino Royale”, choć wtedy nie wiedziałam, że jest to jedna z części przygód agenta 007. Nie obejrzałam jednak całego filmu, gdyż scena obijania Bonda związanego na krześle była ponad mną! We wtorek dowiedziałam się od Karola, że ma dla mnie niespodziankę na środę – bilety na Spectre. Stwierdziłam, że może dam radę obejrzeć tą część, jeżeli w odpowiednich momentach zamknę oczy.

We wtorek postanowiłam obejrzeć przedostatnią część Bonda, czyli Skyfall. Muszę powiedzieć, że obejrzałam go w całości, ale zaskoczył mnie fakt, że na koniec M. umiera. Przecież cała akcja toczyła się o jej życie. Myślę, że takie zakończenie miało jakiś ukryte znaczenie i wielkim nietaktem są moje słowa, które wypowiedziałam na koniec, „że jest to bezsensu”. Ale dla mnie jest, bo przez ponad 2h oglądałam jakieś niesamowite przygody, z których Bond wychodził zawsze żywy! I koniec końców umiera kobieta, dla której tak bardzo się poświęcał. 

Spectre jest 24 częścią o Jamesie Bondzie. Tytuł odnosi się do terrorystycznej organizacji SPECTRE. Podobno organizacja ta pojawiła się już wcześniej w powieści „Operacja Piorun” oraz filmie „Doktor No.” W powieści była to mała przestępcza organizacja, ale w filmach urosła ona do gigantycznych rozmiarów. Wiadomość z przeszłości prowokuje Bonda, by ruszył na misję do Meksyku i Rzymu. Tam poznaje piękną wdowę Lucię Scierrę (Bellucci). Choć film był mocno promowany przez Monicę Bellucci to jej rola mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie ona jakąś kobietą z przeszłości Bonda i zagra u jego boku przez znaczną część filmu, ale tak się nie stało. Jej postać pojawia się trzy razy – podczas pogrzebu męża, w domu, gdy Bond ją ratuje przez śmiercią oraz jak oddaje się uwodzicielskiemu Bondowi. Jednym słowem, nagrała się kobieta! Jednak warto zauważyć, że mimo wieku wygląda całkiem nieźle.  Na pewno jest ona  kluczową postacią, bo dzięki niej James dostaje się na tajne spotkanie i odkrywa organizację SPECTRE.

Bond z pomocą Monypenny i Q dociera do Madeleine Swann – córki jego starego wroga, gdyż potencjalnie ma ona wiedzę na temat tajnej organizacji. Ku zaskoczeniu wszystkich staje się ona nie tylko pomocna w odkrywaniu tajemnicy, ale i zaczyna romans z Bondem. Słyszałam, że bycie kobietą agenta 007 to jest coś, jednakże niezbyt rozumiem ten fenomen, że wszystkie pchają mu do łóżka oknami i drzwiami. Cóż, widocznie czegoś nie dostrzegam!

 Jak już wspomniałam Bond z pomocą Swann odkrywa tajną organizację, ale nim docierają na miejsce mają kilka dość nierealnych przygód. Podróżują pociągiem, w którym jest bardzo wiele ludzi. W momencie, gdy jedzą kolację w wagonie pełnym eleganckich podróżujących zostają  oni zaatakowani przez Hinxa. Po pierwsze Bond miał możliwość zabicia tego mężczyzny znacznie wcześniej, gdy ratował Swann, ale po co to robić?

Przecież właśnie dzięki temu niedopatrzeniu film dalej się toczy. Po drugie w momencie ataku nagle cały przedział robi się pusty, w ułamek sekundy znikają goście restauracji i kelnerzy. Bójka toczy się przez pół pociągu, jednak nikogo to nie dziwi. Bo na te kilka minut pociąg staje się pociągiem widmo. Mimo zniszczenia wagonów Bond i Swann nie mają żadnych problemów i szczęśliwie wysiadają na środku pustyni. Na szczęście już po kilku minutach pojawia się tam taksówka, która o dziwo wiedziała o ich przybyciu! Może byli jakoś śledzeni przez tą organizację. Ku zaskoczeniu na miejscu Bond spotyka Franza, który pragnie się na nim zemścić za przeszłość.

Oczywiście jak to zawsze bywa Bond mimo niewygodnego położenia uchodzi z życiem, a co najważniejsze podczas ucieczki zabija wszystkich napotkanych uzbrojonych mężczyzn i niszczy, a dokładniej puszcza z dymem całą skrzętnie skrywaną przed światem tajną organizację. Mniej więcej w tym samym czasie M. walczy z C., żeby nie pozwolić na uruchomienie programu pozwalającego na inwigilowanie „świata przestępczego”. Oczywiście jak zawsze w ostatnim momencie i pod presją czasu udaje się udaremnić nikczemnego pana C. W momencie, gdy M. i Q. walczą ze złem, Bond w opuszczonym budynku agencji MI6 walczy o życie nie tylko swoje, ale i Swann.

Ku mojemu zaskoczeniu Swann jest ukryta gdzieś w budynku, a Bond w 3 minuty musi ją odnaleźć i ewakuować się z MI6. Pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że w tak krótkim czasie udaje się Jamesowi odnaleźć ukochaną i bezpiecznie opuścić budynek. A później Bond kontynuuje pościg za Franzem, który o dziwo przeżył wybuch tajnej organizacji. James na łódce, on w helikopterze. Jak myślicie kto kogo pokona? 

Tak! Bond jak zawsze jest niezawodny. Mimo kilku niecelnych strzałów ostatecznie unieszkodliwia helikopter, który rozbija się na moście. Pewnie nikogo nie zdziwi, że Franz ucieka, a właściwie wypełza z wraku helikoptera. I nawet tutaj sprawdza się powiedzenie, że złego diabli nie biorą. James ostatecznie spotyka się z wrogiem w dość niekorzystnym położeniu dla Franza. Bond mierzący w niego, on prawie bezwładni leżący na ziemi. Jednakże jedno spojrzenie w stronę Swann i Bond rezygnuje z zabicia Franza. Zaskakujący koniec, ale i możliwość dla twórców. Myślę, że ta postać pojawi się w jakiejś następnej części przygód agenta 007. Pewnie Franz ucieknie jakimś magicznym sposobem ze strzeżonego więzienia i będzie próbował zniszczyć Bonda, ale nasz bohater jak zwykle wyjdzie bez szwanku. Szczerze podziwiam kreację Jamesa. Człowiek jak stal. Wszystko wytrzymuje i praktycznie nie ma nawet najmniejszego śladu po bójkach, strzelaninach czy torturach.

Jestem zachwycona efektami specjalnymi jakie zostały zastosowane w filmie. Obraz i dźwięk dostarczał niesamowitych wrażeń i można było w pełni oddać się przygodą agenta. Szkoda tylko, że wszystkie filmy z tego gatunku mają dość podobny schemat. Przez ponad dwie godziny uważnie śledzimy jedną sprawę, choć mającą jakieś mini wątki po drodze. Są to dodatki, które mają odciągnąć widza od całej akcji, która może być dość męcząca dla oka i psychiki człowieka. Zbyt dużo efektów specjalnych, wybuchy, szaleńcze pościgi i dość chaotyczne (pośpieszne) ujęcia mogą nas lekko dezorientować. Dobrze, że twórcy dbają o nas i dają chwilę wytchnienia naszym zmysłom. Oczywiście jako kobieta wolę historie bardziej złożone, możliwość analizy psychologicznej każdej postaci, odkrywanie ich tajemnic i przeszłości, która wpływa na relacje jakie tworzą. Oczywiście w Bondzie też jest przeszłość, ale przynajmniej ja nie miałam możliwości poznania go i jego historii. Może to wynikać z faktu, że nie znam innych części. Cieszy fakt, że mogliśmy choć trochę poznać Swann – zabicie mężczyzny, który zaatakował ojca oraz Franza – zazdrość o Bonda. Jak dla mnie to zbyt mało. Ale jak najbardziej cenię takie filmy, gdzie przez ponad dwie godziny trwa jedne pościg. Chętnie czasem obejrzę taki gatunek, ale nie należy on do moich ulubionych. 

PS. Moim faworytem absurdu jest pościg zniszczonym samolotem 🙂 Nie wiedziałam, że bez skrzydeł samolot może tak ładnie sunąc po śniegu i skręcać.

007 Spectre Official Trailer link————>

zdjęcia http://www.google.pl/grafika/bond/spectre

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s